Z Ewą i Maćkiem poznałem się kilka tygodni przed ich weselem, a było to na słynnej ulicy Brackiej w Krakowie (nie padało ;)). Trzeba przyznać, że zarówno miejsce, w którym odbyła się sama Ceremonia (czyli Bazylika Bożego Ciała na Kazimierzu) jak i miejsce zabawy weselnej zostały dobrze dobrane i piszę to teraz głównie jako fotograf patrzący na świat obrazami/kadrami 🙂 Miało się po pierwsze wrażenie spójności estetycznej- (co wcale nie jest jeszcze obowiązującą normą w Polsce) jak i sam fakt, że nic tu nie było przesadzone w żadną ze stron, a to bardzo dobrze o nich świadczy. Umiar i złoty środek ponad wszystko, bo jeśli otoczka staje się ważniejsza od samych ludzi i ich samopoczucia- wtedy wiedz, ze „coś się dzieje” 😉  Jednak czy mogłem być tym zdziwiony wiedząc skądinąd, że Maciek jest miłośnikiem dobrej muzyki- prog-rocka (to tak a propos moich własnych upodobań, a wiadomo, ze „każda liszka swój ogonek chwali”) więc jeśli ktoś ma dobry gust, to czy nie emanuje to też na inne sfery jego życia :)? Może to mocno naciągana teoria, ale chyba często sie sprawdza…Miłym zaskoczeniem było jednak dla mnie to, że gitarzystą zapewniającym oprawę muzyczną tego dnia (w kapeli Kapelusze) był Robert Pieculewicz, czyli ktoś kogo można czasem zobaczyć na „streecie” tj. na Krakowskim Rynku i posłuchać dobrze wyważonych i niebanalnych dźwięków- w każdym razie słuchałem go z podziwiem już w latach 90tych- sentyment pozostał. Dzięki! Zawsze to milej się pracuje..no więc krakowski klimat pełną gębą…Kraków FOREVER…a co jeszcze? Ano przed nami plener ślubny i kto wie co jeszcze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *